Jak przygotować siebie i firmę na realne zmiany? ORIGO x Piotr Wasyluk

wojciech-szymanski-freedom
Wojciech Szymański

Community Manager

lip 25, 2025 · Time 32 min. czytania

Zapisz się na nasz newsletter

    Proszę o zaznaczenie zgody.

    Potwierdzam, że zapoznałem/am się z Polityki prywatności i klauzulą informacyjną Freedom Nieruchomości sp. z o.o. oraz jej partnerów franczyzowych (współadministratorów)

    ORIGO – technologia, biznes i nieruchomości

    Podcast ORIGO to przestrzeń, w której technologia, marketing i dane spotykają się z praktyką rynku nieruchomości. Rozmawiamy z liderami i ekspertami, którzy łączą cyfrowe innowacje z doświadczeniem pracy z klientem, pokazując, jak rozwijać firmy, zespoły i budować wartość w zmieniającym się świecie.

    W każdym odcinku Łukasz Kruszewski rozmawia z osobami, które widzą rynek szerzej i łączą wiedzę technologiczną z podejściem relacyjnym i strategicznym.

    Gość szóstego odcinka – Piotr Wasyluk

    Doktor nauk humanistycznych, projektant usług, nauczyciel akademicki, właściciel firmy Wasyluk Projektowanie Kreatywne twórca profilu Dragonfly perspective. Pracuje z liderami, organizacjami i studentami nad tym, jak odróżnić szum od sygnału, sens od mody i naprawdę przygotować się na to, co nadchodzi.

    O Wasyluk Projektowanie Kreatywne

    Wasyluk Projektowanie Kreatywne to firma specjalizująca się w projektowaniu usług, rozwiązań i ekosystemów z wykorzystaniem trendów, design thinking oraz kreatywnych metod pracy. Łączy wieloletnie doświadczenie, wiedzę akademicką i praktykę biznesową, by tworzyć rozwiązania szyte na miarę potrzeb użytkowników i organizacji. Firma koncentruje się na pracy w partnerstwie z klientami, użytkownikami i interesariuszami oraz na dogłębnej diagnozie problemów przed projektowaniem rozwiązań. Misją zespołu jest projektowanie sensownych innowacji, które odpowiadają na realne potrzeby w zmieniającym się świecie.

    Poprzedni odcinek: ORIGO x Anton Bubiel: Cyfrowy pośrednik. To już?

    Łukasz Kruszewski: Dzień dobry, witajcie w kolejnym odcinku podcastu Freedom Origo. Dziś porozmawiamy o projektowaniu przyszłości, o tym jak przygotować się na nadchodzące zmiany, szczególnie w kontekście technologii i tzw. kompetencji przyszłości.

    Kliknij, aby rozwinąć pełną transkrypcję

    ŁK: A moim gościem będzie Piotr Wasyluk, doktor nauk humanistycznych, nauczyciel akademicki, praktyk w zakresie projektowania usług oraz pracy z trendami, ale też działkowiec i kucharz, właściciel firmy Wasyluk Projektowanie Kreatywne. Piotrze, chciałbym Cię zaprosić do rozmowy o kluczowych wyzwaniach naszych czasów i o tym jak się mądrze do nich przygotować. W świecie dynamicznych zmian nie wystarczy już reagować.
    ŁK: Takie mam przeświadczenie. Pozwoliłem sobie projektować siebie i projektować biznes. I właśnie chciałem porozmawiać o kompetencjach, o tym na jakie dzisiaj kompetencje warto zwracać uwagę, czego szukać w otaczającym świecie, jak być odpornym, jak być elastycznym, żeby na końcu dnia z jednej strony być skutecznym w działaniu, ale też zachować przy tym taki zdrowy rozsądek i taki wewnętrzny spokój ducha i poczucie sensu tego, co robimy.
    ŁK: Dzisiaj chciałbym z Tobą o tym porozmawiać. Z Tobą jako też osobą, która jest właścicielem firmy i bezpośrednio zajmuje się trendami, badaniem trendów. Nie tylko, bo projektuję też.
    PW: Firma ma charakter projektancki i w projektowaniu istotą marki czy wyróżnikiem marki jest to, że projektujemy z wykorzystaniem trendów, bo też opracowaliśmy własną metodę projektowania z wykorzystaniem trendów. Czyli włączyliśmy te elementy trendwatchingu, zarządzania trendami do tego, żeby projektować rozwiązania produktu, usługi, procesy.
    PW: O właśnie, projektować rozwiązania produktu, usługi, procesy.
    ŁK: Dobra, to słuchajcie, chciałbym zaraz przejść właśnie troszeczkę, żeby porozmawiać sobie o tym, jak w ogóle można projektować siebie biznes, ale zadałbym pytanie, co ostatnio czytałeś.
    PW: O kurka ładna. Czytałem dużo rzeczy.
    PW: Ja mam straszny problem, bo ja potrafię ze dwie, trzy książki tygodniowo połknąć.
    ŁK: Wow.
    PW: Czytałem coś o sztucznej inteligencji i coś o kapitalizmie platform, ale chyba najbardziej mi zarezonowała w głowie Naomi Klein, Doppelanger.
    ŁK: To jest taka rzecz, którą na świeżo jakby przyswoiłem. A to nowość chyba też?
    PW: To jest ostatnia rzecz Naomi Klein i dość dużo mówi o tym, co się dzieje. Uzupełniłem to Janisem Varoufakisem o technofeudalizmie i powiem szczerze, że robi to wrażenie, chociażby z perspektywy tego, o czym się ostatnio mówi.
    PW: Jakby wieszczy się koniec kapitalizmu na rzecz kapitalizmu platform.
    ŁK: No to ciekawa zmiana cywilizacyjna nas czeka. O, to pociągnijmy ten wątek kapitalizm platform.
    PW: Co to jest? Varoufakis mówi, że skończył się ten kapitalizm, który znamy, czyli z kapitalistą, z posiadaczem jakichś zasobów itd. i teraz to wszystko przechodzi w stronę platform. I stąd właśnie mówi się o takim nowym, znaczy to to akurat Varoufakis mówi, jakby propaguje tą ideę, właśnie takiego kapitalizmu, trochę już nie kapitalizmu, który wytwarza wartość w postaci właśnie tych wszystkich cyfrowych produktów, usług itd.
    ŁK: Czyli można by powiedzieć, że kapitalizm sam sobie takiego wyprodukował wroga, który go po prostu wykańcza. Kiedyś, to możesz mnie poprawić, wydaje mi się, że na jednych może zajęć albo gdzieś tam w literaturze było, że kapitalizm jest tak doskonałą formą pewnego rodzaju ideologii czy filozofii, która sama z siebie zżera i przez to nie może tak naprawdę, nic innego kapitalizmu nie może zastąpić, bo jeżeli coś, to jak hybryda, tak, że jeżeli coś powstanie nowego, to de facto automatycznie schodzi.
    PW: No i tu w tej koncepcji jednak kapitalizm sam sobie wyprodukował wroga, który go zeżarł i tak naprawdę, no wiesz czy się, te głosy się pojawiają i trochę za tym idzie też Shoshana Zuboff, idzie za tym Naomi Klein, właśnie Varoufakis mówią o tym, że po prostu wchodzimy w taki etap, w którym się już nic nie produkuje, natomiast produkuje się, znaczy nie produkuje się nic materialnego, tylko tak naprawdę produkuje się produkty usługi cyfrowe i to już jest jakby też, no niestety my jesteśmy też można powiedzieć trochę i beneficjentami, ale też ofiarami tego nowego systemu, dlatego że jak się o tym mówi, to trudno nie pomyśleć sobie o Matrixie, bo to trochę to wygląda w taki sposób, że my w tych kokonach tkwimy i dostarczamy temu technofeudalizmowi właśnie różnego rodzaju zasobów, pomysłów, idei, danych przede wszystkim.
    ŁK: A ty wiesz coś, że jest, bo mówimy o tej sztuczności, teraz na przykład w mediach społecznościowych już dawno można obserwować to, że są sztuczne profile, są całkowicie, prawda, nie ma rzeczywistych osób, tylko jednak są jakieś imitacje, awatary, oni własne życie mają tak naprawdę sztuczne, to już jest trend, czy to jest sygnał zmiany i tym pytaniem otwieram w ogóle dyskusję to, czym są trendy.
    PW: Tak, można to nazwać trendem, znaczy nie sama technologia jest trendem, bo technologia jest po prostu narzędziem, natomiast to co się zmienia wokół, inaczej, to co powodują jakby technologii dzisiaj staje się trendem i rzeczywiście poruszyłeś dość ciekawy obszar, o którym się rzadziej mówi, tak, 30% podobno ruchu w internecie generują boty. Jeżeli chodzi o trendy, to też bardzo podobnie jest, mniej więcej mówi się, szacuje się, że około 30% trendów jest wygenerowanych sztucznie przez sztuczny ruch.
    ŁK: 30% trendów już?
    PW: Tak, tak, no wiadomo jak to działa w internecie, można sobie tam spozycjonować pewne rzeczy, boty robią to w sposób automatyczny i wiele tych trendów nie ma po prostu podstaw. To trochę tak jak z cyfrową walutą – nic za tym nie stoi, po prostu ruch to wyprodukował. Zakochujemy się w botach coraz bardziej, boty też zmieniają komunikację.
    PW: Ja zauważyłem w czacie GPT, że on zaczął ze mną rozmawiać po prostu po ludzku, czyli: Dzień dobry, co mogę dla ciebie zrobić na przykład dzisiaj?
    ŁK: Ładnie.
    PW: Dokładnie tak i wcześniej tego nie robił. Także tak, rzeczywiście, pojawia się wiele tendencji, jeżeli w tym kontekście spróbujemy sobie zdefiniować trend, to trend to jest pewne zjawisko, pewna tendencja, pewien wzór, który wpływa w sposób trwały na nasze myślenie i działanie. I tak ja bym zdefiniował trend, bardzo ogólnie oczywiście, ale wydaje mi się, że ta relacja pomiędzy produktem, usługą, technologią a zachowaniami ludzi i myśleniem, może definiować trend.
    ŁK: A to AI jest trendem, czy to już jest jakaś strukturalna część rzeczywistości, czy świata?
    PW: Pomijając różne definicje sztucznej inteligencji, ona ma swoje kilkadziesiąt definicji, myślę, że sztuczna inteligencja nie jest trendem, ona jest po prostu technologią. To jest język, nazwijmy sztuczną inteligencję jako język, którym się posługujemy w komunikacji na przykład z maszynami. Są też takie definicje, które w ten sposób do tego podchodzą. To jest po prostu algorytm, język, którym się komunikujemy z maszynami.
    PW: Sztuczna inteligencja jako narzędzie nie jest trendem, natomiast to, co ona wytwarza, czyli na przykład automatyzacja pracy za pomocą AI już może być uznana za trend i często jest uznawana za trend.
    ŁK: Czy na przykład te wszystkie kwestie takie społeczne, że na przykład ostatnio, chyba będzie o tym coraz głośniej, te śluby przysłowiowe z sztuczną inteligencją też jest jakąś formą trendu?
    PW: O jednej rzeczy też warto pamiętać, trendy nigdy nie funkcjonują indywidualnie, one zawsze funkcjonują z różnymi innymi trendami.
    ŁK: Kolektywnie w ten sposób.
    PW: Tak, dokładnie. Czyli na przykład można by powiązać ten trend zakochiwania się, czy nawiązywania emocji ze sztuczną inteligencją z takim trendem, jakim jest samotność, jako skorzenie cywilizacji.
    ŁK: Mówisz teraz o tym zakochiwaniu się, ja pamiętam, nie wiem, niech to będzie 2003, może 2005, wyszedł taki film Her. Wtedy nie mam poczucia, że dużo się o tym mówiło, teraz tak naprawdę zaczyna się o tym dużo mówić.
    PW: Nie wiem, czy to były jakieś prognosty przyszłości, czy wtedy można było to nazywać trendem, ale dzisiaj chyba dochodzi do sytuacji, że jednak zakochujemy się.
    ŁK: I pytanie, dlaczego tak, dlaczego w ogóle funkcjonuje taka sytuacja, że czego my szukamy w tej sztucznej technologii?
    PW: Bo jesteśmy samotni, bo nie możemy znaleźć w rzeczywistym świecie tego, czego szukamy, bo możemy sobie zaprojektować to, co chcemy, czyli taką narzeczoną albo narzeczonego, którego chcemy, czy którą chcemy, bo to łatwe, bo nie trzeba z domu wychodzić, bo… i tak dalej, i tak dalej. Można by wymieniać.
    PW: Myślę, że tych motywów jest tyle, ile osób, które to robią. Źródłem moim zdaniem, takim podstawowym, i tutaj możemy rzeczywiście do filozofii sięgać, jest to, że my antropomorfizujemy. Zarówno technooptymiści, jak i technopesymiści antropomorfizują technologię.
    PW: Od dawna zresztą. Natomiast sztuczna inteligencja w kontekście robotów, humanoidalnych robotów, sprzyja temu, że będziemy nadawać cechy ludzkie rzeczom. Są takie nurty filozofii, które o tym mówią.
    ŁK: Ty jesteś pesymistą, czy raczej?
    PW: Jeżeli chodzi o sztuczną inteligencję i przyszłość człowieka? Myślę, że już w Matrixie siedzimy trochę. O ile w kapitalizmie jeszcze było kilka tysięcy podmiotów, to dzisiaj tak naprawdę możemy mówić o pięciu, sześciu podmiotach, które trzymają całą cywilizację w ryzach.
    PW: Ja też unikam takich etykiet, dlatego, że też i norma się przesuwa. Według niektórych jestem technooptymistą, według innych technokatastrofistą.
    PW: Ja technologii nie lubię, w cudzysłowie. Technologia też mnie nie lubi. Traktuję ją jako użyteczne narzędzie i nic więcej.
    PW: Oczywiście korzystam ze sztucznej inteligencji, natomiast krytycznie uruchamiam pewne kompetencje przy użyciu narzędzi. Staram się używać kompetencji świadomie.
    ŁK: A dzisiaj korzystasz z czata, czy też z innych narzędzi? Nawet z Gemini nowego, jeżeli chodzi o Google.
    PW: Tylko z czata. Zerkałem na Perplexity, patrzyłem na Gemini, ale zostaję przy czacie. Na moje potrzeby to mi wystarcza. Nawet wersja darmowa.
    ŁK: To minimalistą jesteś, jeśli chodzi o technologię.
    PW: Powiem Ci, dlaczego jestem minimalistą. Boję się zjawiska, które nazywa się outsourcing myślenia. Polega to na tym, że stajemy się leniwi używając technologii. Zcedujemy część odpowiedzialności na narzędzia i zapominamy kompetencji.
    PW: Nadużywanie AI do pisania tekstów zwalnia z odpowiedzialności krytycznego osądu. Nie chce mi się myśleć, wymyślać rzeczy. Najprościej odpalić aplikację i wpisać coś.
    ŁK: Wiem, o czym mówisz i sam się na tym łapię, ale czy to nie jest immanentną cechą rozwoju? Optymalizujemy działania, szukamy sposobów na skrócenie procesów.
    PW: Dokładnie. Tak traktuję narzędzia i AI – jako optymalizację. Ale mam świadomość, że jest pokusa nadużycia.
    ŁK: Świadomie się wstrzymujesz?
    PW: Tak. Świadomie nie wykupuję rozszerzonej wersji, żeby mieć ograniczenie w ilości komend. Nie chcę, by moje nawyki się stępiły.
    ŁK: To bez wątpienia. Tylko zastanawiam się, czy to nie jest cechą w ogóle samego rozwoju. Że jednak szukamy sposobów na optymalizację działań. Patrząc na to, co u nas się dzieje w branży, najprostsza rzecz – tworzenie opisów nieruchomości.
    ŁK: To jest coś, co pewnie 80% agentów nie cierpi, albo nie widzi za bardzo sensu. No bo po co tak naprawdę opisywać jeszcze jakąś metodą storytellingową nieruchomość? Więc dzisiaj wystarczy wrzucić kilka atrybutów, takich podstawowych, no i czat wygeneruje opis.
    ŁK: I teraz pytanie, bo wiem, że część nawet naszych agentów jednak woli pisać i mieć ten taki element, że to jest coś mojego, że ta osoba przeczyta. Ale w gruncie rzeczy, jak patrzymy po statystykach, kupujący nie spędzają za dużo czasu przy opisach nieruchomości.
    PW: Dla mnie jest to pewien paradoks technologii, bo wykorzystujemy AI do pisania komentarzy, lidów i tak dalej, żeby usprawnić procesy, a jednocześnie ludzie ich nie czytają. Bo mają świadomość, że tego jest za dużo, że pisze to AI.
    PW: Statystyki pokazują, że ludzie niechętnie przyjmują treści, kiedy wiedzą, że są napisane przez sztuczną inteligencję.
    ŁK: Czyli dochodzimy do pewnego paradoksu?
    PW: Tak. Lepszym przykładem jest ostatnie zamieszanie z grafikami Ghibli, style Ghibli, animacja, którą czat GPT umożliwił. Wszyscy zaczęli to robić. Pojawiła się tendencja, ale mnie interesuje, że naruszono tabu, bo użyto grafiki twórcy, który bardzo mocno się dystansuje do AI i twierdzi, że to nie jest sztuka.
    PW: I tu dochodzimy do innej dyskusji – kapitalizm cyfrowy, AI generuje ogromne ilości energii, nie jest zrównoważony. Generujemy śmieci, które zaśmiecają internet.
    PW: Z perspektywy trendwatchera to problem – muszę się przedzierać przez powielane treści, kopiuj-wklej, aby znaleźć sygnały zmian.
    ŁK: To ciekawe, bo dotykamy teraz twojej praktyki – codziennie szukasz trendów, analizujesz sygnały. Czy twoja praca to przewidywanie przyszłości?
    PW: Brzmi jak przewidywanie, ale to nie ta działka. Trendwatching nie jest wróżeniem z fusów, to prognozowanie.
    ŁK: Czyli nie futurologia?
    PW: Futurologia pracuje na skali czasowej 20–30 lat. Ja pracuję maksymalnie do 5 lat w przód. Nie przewiduję, tylko analizuję zjawiska i powiązania z zachowaniami ludzi.
    ŁK: Czyli projektujesz biznesy, wpisując je w strukturę zjawisk, które już funkcjonują?
    PW: Tak. Uchwycam wzory, które już istnieją. Kiedy firma z branży nieruchomości pyta, w jaką stronę iść, mówię: skoncentruj się na tym i tym, bo te trendy są dziś mocne.
    ŁK: Podaj przykład projektu.
    PW: Pracowaliśmy z jedną z najstarszych sieci handlowych w Polsce. Użyliśmy autorskiego zestawu trendów. Zdiagnozowaliśmy, które trendy pasują – okazało się, że klienci tej sieci są zdystansowani do technologii, wolą relacje.
    PW: Dlatego dobraliśmy trendy, które podkreślają atmosferę bezpośredniości, charakter społeczny handlu. Nie szukaliśmy automatyzacji, tylko wzmocniliśmy to, co już było mocne.
    ŁK: Czyli nie kopiować konkurencji, tylko wzmacniać swoje mocne strony?
    PW: Dokładnie. Nie zepsuć tego, co działa.

    ŁK: To już rozumiem, myślę, że słuchacze też, ale przypadkowo otworzyliśmy drzwi do czegoś, o czym też chcę porozmawiać, czyli kompetencji przyszłości. Wspomniałeś o takich miękkich rzeczach, jak budowanie relacji, zaufania, bezpośredniość, brak dystansu. Chciałbym o tym porozmawiać, bo nasza praca polega na rekrutacji osób, które powinny pracować z klientami. Zastanawiamy się, jakie kompetencje przyszłości rozwijać, żeby dostosować się do potrzeb klienta. Czy to aspekt, którym się zajmujesz i mógłbyś nazwać kilka takich kompetencji?
    PW: Kompetencje są powiązane z trendami. Mam problem z używaniem etykiet typu „kompetencje przyszłości”. Nawet Światowe Forum Ekonomiczne publikuje listy, które zmieniają kolejność, ale nie same kompetencje.
    PW: Zajmuję się tym, bo praca z trendami to praca z ludźmi. Projektujemy dla ludzi. Wspomniany przykład sieci handlowej wymagał zrozumienia, kto pracuje, kto jest klientem, czy pokolenie Z jest dobrym odbiorcą. Wyszło, że nie – przynajmniej nie teraz.
    PW: Kompetencje się pojawiają zawsze, ale nie lubię etykiet.
    ŁK: Bo to stygmatyzuje?
    PW: Dokładnie. Co to znaczy „kompetencje przyszłości”? Wolę mówić o użytecznych kompetencjach. Nowość, innowacyjność – to pojęcia, które nie dają nam odpocząć, wymuszają szukanie „czegoś nowego”.
    ŁK: Ale jako pojęcie ułatwia skupienie uwagi. Używam tego, by zwrócić uwagę na coś, np. że dziś bardziej liczy się umiejętność współpracy niż kiedyś.
    PW: Rozumiem, ale moje doświadczenie nauczyło mnie krytycznego podejścia. Trendwatcherzy często są oszukiwani przez marketing.
    PW: Przykład: raporty Jobs of the Future. Kiedyś mnie fascynowały, mówiły, że zniknie 40% zawodów. Gdy krytycznie zapytasz: które zniknęły? Jedyny przykład – windziarz. Reszta zawodów się przekształca, nie ginie.
    PW: Mówienie, że zawody obumierają, jest nieprawdziwe. Pośrednik nieruchomości się zmienia, ale nie ginie.
    ŁK: Są głosy, że pośrednicy znikną, bo klienci kupują online. Celowo prowokuję, by znaleźć sens.
    PW: Też nie uważam, że ginie. Wszyscy przechodzimy transformację. Pytanie o kierunek.
    ŁK: Czyli kompetencje to też umiejętność odnalezienia się w zachowaniach cyfrowych?
    PW: Tak. Ale czy np. umiejętność kodowania to kompetencja cyfrowa? Jeśli korzystasz z gotowych narzędzi bez kodowania, to co? To umiejętność wykorzystania technologii do celu.
    PW: Tak samo z „zielonymi kompetencjami”. Czym są? Układanie paneli fotowoltaicznych? To umiejętność, nie kompetencja. Kompetencja to wiedza, umiejętność, postawa.
    ŁK: Dlatego w cyfrowych ważna jest nie tylko znajomość narzędzi, ale też postawa – odwaga, chęć poznania. Wiele osób stroni od AI, choć chce korzystać z rezultatów.
    PW: Zgadza się. Jestem zwolennikiem brzytwy Ockhama – nie zaśmiecać pojęć. De facto kompetencji cyfrowych jest kilka podstawowych, reszta się z nich wyłania.
    PW: Ważniejsze jest np. krytyczne myślenie. Umiejętność obsługi urządzeń wynika z innych kompetencji, jak optymalizacja czy analiza.
    ŁK: Mogę to odbić: zajmujesz się trendami, to mówmy o konkretnych trendach – starzenie się społeczeństw, cyfryzacja – a nie o trendach w ogóle.
    PW: Zgoda, ale etykiety często zaciemniają obraz.
    ŁK: Używam ich, by przyciągnąć uwagę.
    PW: W porządku. Ale jak filozof zapytam: skąd mogę wiedzieć, jakie będą kompetencje przyszłości? To wróżenie z fusów. Lepiej mówić o kilku podstawowych, które zawsze będą działały.
    PW: Dla mnie taką kompetencją jest sense making – umiejętność nadawania sensu.
    PW: To uniwersalna kompetencja, kluczowa w relacji z technologią. Bez niej nie ruszymy z AI.

    PW: Bez umiejętności krytycznego myślenia, które jest częścią sense makingu, nie ruszymy z technologią. Będziemy łatwym łupem koncernów technologicznych, bo one bazują na tym, żeby osłabiać nasz krytyczny osąd.
    PW: Nadawanie sensu to punkt wyjścia w mojej pracy. To narzędzie odczytywania trendów. Gdybym łykał wszystko, co firmy podsyłają, byłbym manipulowany.
    PW: Często, gdy trafiam na „fajne informacje o produkcie”, idę za linkami. 40–50% już nie działa, bo startup upadł.
    ŁK: Okej, to rozumiem kierunek. Niemniej szukam zestawu zachowań, które ułatwią ludziom życie, bo wiele osób nie siedzi tak głęboko w internecie jak ty.
    ŁK: Docierają do nich różne komunikaty, a oni pytają: korzystać z czata czy nie? Co z moją pracą za dwa lata? Wrócę do pośredników – jak zmieni się zawód?
    PW: Analiza trendów to także sprawdzanie konsekwencji. Nie wiem, jaka dokładnie będzie przyszłość pośrednika, ale transformacja cyfrowa mocno wpłynie na branżę nieruchomości.
    PW: Zmieni kompetencje i oczekiwania. Procesy będą zautomatyzowane, zoptymalizowane. Pytanie: z kim pośrednik będzie miał styczność?
    PW: Czy tylko z systemem, czy też z klientem? W czasach nieufności relacja człowiek–człowiek nabiera znaczenia.
    PW: Pośrednik będzie musiał kierować się empatią, nie tylko analizą big data.
    ŁK: Tu cena padła, tu cena lepsza.
    PW: Tak. Nie tylko analityk, ale człowiek – może nie mentor, ale…
    ŁK: Doradca?
    PW: Doradca, towarzysz. Którego rola nie skończy się przy podpisaniu umowy. Być może opiekun całego ekosystemu, jakim jest mieszkanie czy dom.
    ŁK: Pytam, bo w USA portale typu Zillow wprowadzają scoring ofert – analizują zachowania użytkowników, by podpowiedzieć kolejnym, czy oferta jest warta uwagi.
    ŁK: Wspominałem ci badania – AI rozmawiało z człowiekiem, a obserwator nie mógł rozpoznać, kto jest kim. Jednym z powodów było „mam przeczucie, że…”.
    ŁK: Czy nie będzie to przewagą ludzi – intuicja, przeczucie, serwis świadczony z ludzkim elementem?
    PW: Oczywiście. Kluczowe pytanie: czym zajmuje się pośrednik? Sprzedażą ścian czy czymś więcej?
    PW: Kupując dom, kupujemy styl życia, zaufanie, bezpieczeństwo, pewność. Ten element będzie ważny.
    PW: AI wiele rzeczy załatwi, ale pytanie, jak to potraktujemy. Czy oddamy wszystko AI, czy zachowamy ludzki element?
    PW: Amazon próbował sklepu bezobsługowego. Na zapleczu siedziało 700 Hindusów. Koszty były wyższe, sklep zamknięto.
    PW: Musimy szukać tego, czego AI nie potrafi. To będzie game changer.
    PW: Przyszłość zawodów tkwi w odpowiedzi: co potrafię ja, czego AI nie potrafi?
    ŁK: To kupuję. A jeżeli chodzi teraz o przewagi, bo tak pływaliśmy sobie bardziej w jednostce, tak to nazwę, teraz bym chciał troszeczkę o firmach porozmawiać. No bo zajmujesz się projektowaniem rozwiązań, czy usług, czy produktów dla firm.
    ŁK: I trochę przewrotnie bym zadał pytanie: jakie są ukryte blokady w rozwoju firmy? Jak tak obserwujesz? Na czym najczęściej firmy się wykładają? Kiedy myślimy o serwisie, produkcji, rozwoju, dostosowaniu się do otoczenia.
    PW: Oczywiście ja bardziej w usługach pracuję niż w produkcji.
    ŁK: Okej.
    PW: Zdarza się, ale to doświadczenie mam mniejsze. Wydaje mi się, że to znowu banał, ale największy problem w rozwoju firm to jest to, że one nie myślą w kategoriach „co jeśli?”.
    PW: To jest zbyt abstrakcyjne. Tak jak trendy są zbyt abstrakcyjne dla wielu firm, tak samo to pytanie wydaje się nieważne.
    PW: Firmy – i to nie krytyka – myślą tu i teraz, rozwiązują bieżące problemy. Nie są w stanie myśleć strategicznie.
    PW: Nie chodzi o spisanie strategii, ale o brak umiejętności szukania opcji.
    PW: Taleb mówi o tym – brak opcji to problem. Świat wymaga dziś adaptacyjności, umiejętności dostosowania się do zmian.
    ŁK: A wiesz, że adaptacyjność, czy rezyliencja, to też jest wymieniana jako kompetencja przyszłości – tak wracając?
    PW: Tak, oczywiście. To jeden z podstawowych dziś tematów.
    PW: Jeżeli mówimy o świecie nieprzewidywalnym, to kluczowe jest elastyczne dostosowanie się. Nie mówię, że się przystosujemy, ale bądźmy gotowi.
    ŁK: A jak można być gotowym?
    PW: Nie można być gotowym w pełni. Zacytuję mojego ulubionego pisarza – nie ma specjalistów od transformacji. Wszyscy się uczymy na bieżąco.
    PW: Ja w projektowaniu używam podejścia „bezzałożeniowości” – nierób założeń. Bo to one często stopują rozwój.
    PW: Kahneman o tym mówił – heurystyki, kotwice, schematy – to nas ogranicza. Nie chcemy wyjść poza nie.
    ŁK: Okej, rozumiem, że nie można się przygotować na wszystko, ale wiem, że używa się w analizie trendów metody scenariuszowej. To coś, co pozwala zobaczyć opcje?
    ŁK: Mógłbyś opowiedzieć, na czym to polega w pracy z firmami?
    PW: Bardzo rzadko pracuję ze scenariuszami, bo to dla firm zbyt spekulatywne i traktowane jako marnowanie czasu.
    ŁK: Słusznie czy nie?
    PW: Moim zdaniem nie. To nie powinno być głównym narzędziem, ale warto poświęcić na to czas.
    PW: Choćby cztery podstawowe scenariusze: optymistyczny, pesymistyczny, realistyczny i bardzo optymistyczny.
    ŁK: Tak, budżety też się kiedyś tak robiło.
    PW: Dokładnie. Firmy robią SWOT-y, ale to nie to samo.
    ŁK: To pytanie „co jeśli?” bardzo mi się podoba. Bo faktycznie – pędzimy, projekty, zadania, dzień po dniu.
    PW: To nie jest tak, że się nie możemy przygotować. Możemy, jeśli mamy opcje.
    PW: Dzisiaj mówi się: kup plecak, konserwy – przygotuj się na kryzys, może nie wojnę, ale coś.
    PW: Taleb mówił: „budujmy sztangę”. Biznes, by być antykruchy, musi być zrównoważony. Jeśli jedna strona zbyt ciężka, tracimy równowagę.
    PW: Dywersyfikacja jest ważna, ale sensowna. Jeśli jesteś w gastronomii, dywersyfikuj w gastronomii, nie radykalnie inaczej.
    PW: Chyba że jesteś impulsywnym przedsiębiorcą i masz 10 różnych firm – może się uda, może nie.
    ŁK: Wspomniałeś też o gastronomii, zakładam też inne branże. Obserwujesz w swojej pracy, które branże są najbardziej narażone na zmiany, a które jeszcze stoją bezpiecznie?
    PW: Nie ma bezpiecznych branż. Żadna nie jest w pełni odporna.
    PW: Czarny humor? Branża funeralna – pogrzebowa – będzie zawsze. Umierać będziemy, nawet jeśli Kurzweil z Google pracuje nad nieśmiertelnością.
    PW: Będziemy jeść – ale pytanie, co będziemy jeść.
    PW: Nie patrzę w kategoriach „ta branża ma trudniej, ta łatwiej”. To mindset projektancki.
    ŁK: Ale które branże najczęściej do ciebie przychodzą?
    PW: Edukacja.
    ŁK: A to ważna rzecz, która się nie zmieniła.
    PW: Edukacja to branża, która dużo energii poświęciła, żeby niewiele się zmieniło. Cierpi z tego powodu, bo jest tam za dużo splątanych interesów, które trudno rozsupłać.
    PW: Kolejna – ochrona zdrowia. Ogromny potencjał, ale zmarnowany.
    PW: AI generuje tysiące aplikacji rocznie dla medycyny, ale system się boryka z brakiem pieniędzy. Coś tu nie gra.
    PW: Używam pojęcia „kultura zatrzymana w rozwoju”. Takie branże istnieją.
    PW: Myślę, że branża nieruchomości też jest częściowo zatrzymana w rozwoju. Chodzi o mindset.
    PW: Czym branża się zajmuje? Sprzedażą ścian czy czymś więcej?
    PW: Coś się zmieniło, ale część pośredników tego nie dostrzegła.
    ŁK: A które branże najszybciej aplikują zmiany, gdzie powstaje najwięcej rozwiązań?
    PW: To bardziej horyzontalne niż branżowe.
    PW: IT aplikuje zmiany, ale też na swoją zgubę – teraz zwalnia.
    PW: Branże „prawopółkulowe” – kreatywne – lepiej pracują z kompetencjami, a „lewopółkulowe” opierają się na twardych umiejętnościach.
    PW: Nie chodzi o branżę, tylko o kulturę organizacyjną, mindset pracowników.
    PW: W edukacji są genialne szkoły, świetnie zarządzane. Są Montessori, gdzie zatrudnia się specjalistów, liderów, a nie klasycznych nauczycieli.
    ŁK: Liderów?
    PW: Tak, liderów – nie w sensie etykiety, tylko osoby, które są o krok do przodu, budują zaufanie.
    PW: Ja wolę mówić o świadomych pracownikach niż liderach. Ale rozumiem, że mówimy o tym samym.
    ŁK: Współczesny lider to już coś innego, kolektywny, w płaskich strukturach.
    PW: Dokładnie. W samoorganizujących się organizacjach liderzy są zbiorowi.
    ŁK: Jeszcze bym porobił tutaj kilka notatek i wróciłbym do strategii, wróciłbym do tego, jak firma może się przygotowywać. Jak może pracować z takimi osobami jak ty, ale też w organizacji mogą być osoby wrażliwe na zmiany i szukające sposobów dostosowania się do rzeczywistości.
    ŁK: Skąd w ogóle czerpać dane? Na co patrzeć, żeby widzieć, że coś nadchodzi?
    PW: Trzeba się tego nauczyć. Zależy, jakie dane analizujesz.
    ŁK: Raporty, książki, warsztaty, czy po prostu codzienny przegląd?
    PW: Jeśli chcesz mieć rękę na pulsie, musisz to robić codziennie. Ja poświęcam 2–3 godziny dziennie na przeglądanie internetu, szukanie informacji.
    PW: Z czasem uczysz się, które portale obserwować, które pomijać. Jest kilka sztandarowych, nie będę robił reklamy, ale są źródła, gdzie warto zaglądać.
    PW: Raporty są wartościowe, ale zawsze spóźnione – opisują przeszłość, nie przyszłość.
    PW: Pytanie, czego chcesz? Jeśli chcesz mieć przewagę, musisz wyprzedzać duże firmy.
    ŁK: Myślę o naszej branży – rekrutujemy ludzi, chcemy być atrakcyjnym pracodawcą, dotrzeć do właściwych osób. Musimy wiedzieć, co jest dla nich ważne – przynależność, bezpieczeństwo, rozwój. Skąd to brać?
    PW: Nie ma jednego źródła.
    PW: Czytam dużo książek, ale to refleksja po fakcie. Internet daje szybkość, ale trzeba filtrować.
    PW: Obserwuję liderów opinii – sensownych influencerów, którzy rzeczywiście wprowadzają coś nowego.
    PW: Filmy science fiction też warto oglądać – tam pojawiają się prognozy przyszłości.
    PW: Toffler już w latach 70. pisał o prosumpcji w Szoku przyszłości. Dziś to pojęcie funkcjonuje.
    PW: Kluczowe: korzystaj z wielu źródeł, rób triangulację informacji.
    PW: I intuicja. Z czasem się wyrabia – wiesz, na co patrzeć, co poczeka, co jest sygnałem zmiany.
    PW: Trend to wzór, który już działa. Ale wcześniej pojawiają się sygnały zmian – pojedyncze zjawiska, które szukają swojego miejsca.
    PW: Trendwatcher łączy te kropki.
    ŁK: Z kim się łatwiej pracuje – z firmami czy z ludźmi?
    PW: To zależy. Przychodzą też osoby indywidualne, chcące się dostosować do rynku pracy, przejść transformację zawodową.
    PW: Firmy mają inne wyzwania – często zatrzymują je procesy, kultura organizacyjna, stereotypy.
    PW: Wasza branża jest specyficzna – połączenie dużej firmy i małych jednostek. To działa inaczej.
    PW: W dużych organizacjach jedna osoba potrafi zepsuć cały zespół defetyzmem, narzekaniem, straszeniem technologią.
    PW: Pamiętam sytuację – ktoś mówił: „dobrze, że idę na emeryturę, bo nie chcę mieć do czynienia z tą technologią”.
    PW: Na uczelni też spotykałem osoby, które pracowały tylko po to, by doczekać do emerytury. One nie wprowadzą zmian.
    PW: Tam, gdzie jest dużo ludzi, jest dużo problemów. Dochodzą nawyki, systemy, kultura organizacyjna.
    PW: Warto robić audyt kultury organizacyjnej – zmapować ekosystem, zobaczyć, gdzie przepływają wartości, kto z kim współpracuje, a kto nie.
    PW: Projektanci dziś zachłystują się myśleniem systemowym, używają pojęcia ekosystem. To słuszne – patrzymy na całość, nie tylko na firmę, ale i otoczenie.
    PW: Jest zawód, który mi się podoba – menadżer ekosystemu.
    PW: To nie osoba zarządzająca tylko działem, ale ktoś, kto widzi całość, potrafi przełożyć duże procesy na małe działania w firmie.
    ŁK: To mi się bardzo podoba, bo my w naszej organizacji też zauważamy, że osoby, które widzą szerzej, które łączą kropki, mają ogromną wartość. To trochę jak generalista – człowiek, który nie jest ekspertem tylko w jednej dziedzinie, ale umie spinać różne wątki.
    PW: Tak, to jest bardzo bliskie generalistom. Choć ja bym powiedział, że w przyszłości wygrają ludzie, którzy mają kompetencje w jednym obszarze, ale potrafią je łączyć z innymi. To takie T-shaped skills – głęboka wiedza w jednej dziedzinie plus szerokie spojrzenie.
    PW: Specjalista od wszystkiego jest nikim, ale specjalista, który rozumie inne obszary, jest bezcenny.
    ŁK: A jak to się ma do AI? Czy nie zabierze nam przewagi?
    PW: AI przejmie wiele zadań, ale nie te, które wymagają kreatywności, empatii, budowania relacji.
    PW: Widzimy już, że AI jest genialna w analizie danych, ale nie czuje kontekstu kulturowego, emocji, niuansów.
    PW: To daje nam czas.
    PW: Pytanie – jak go wykorzystamy?
    ŁK: To bardzo ważne pytanie. Czyli co robisz, żeby wykorzystać ten czas?
    PW: Uczę się, rozwijam, ale świadomie. Nie łykam wszystkiego.
    PW: Wybieram to, co ma dla mnie sens. Wracamy do sense makingu.
    PW: Staram się też być człowiekiem – nie tylko pracownikiem, projektantem. Dbam o relacje, ogród, gotowanie.
    ŁK: Działka?
    PW: Tak, działka to moje miejsce spokoju. W świecie przeładowanym informacjami to reset.
    PW: Warto mieć coś, co wyłącza z pędu technologicznego.
    ŁK: Piotrze, gdybyś miał zostawić naszych słuchaczy z jednym zdaniem, które powinni zapamiętać, co by to było?
    PW: Nie bójcie się zmian, ale bądźcie na nie uważni. Szukajcie sensu w tym, co robicie. To wasza przewaga nad technologią.
    ŁK: Pięknie powiedziane. Bardzo ci dziękuję za tę rozmowę.
    PW: Dziękuję.
    ŁK: Moi drodzy, moim gościem był Piotr Wasyluk, trendwatcher, projektant, właściciel Wasyluk Projektowanie Kreatywne. A ja, Łukasz Kruszewski, dziękuję wam za uwagę i do usłyszenia w kolejnym odcinku Freedom Origo.

    Odcinek 6: Trendy, kompetencje i projektowanie przyszłości

    W rozmowie z Łukaszem Kruszewskim Piotr Wasyluk pokazuje, jak świadomie przygotować siebie i swoją organizację na zmiany, które nieustannie przekształcają rynek, technologie i nasze role zawodowe. Dlaczego „kompetencje przyszłości” bywają tylko pustym hasłem? Czym różni się prawdziwa innowacja od chwilowej mody? Jak podejmować trafne decyzje w świecie przeładowanym informacjami i trendami? Piotr i Łukasz rozmawiają o tym, jak nie dać się szumowi, jak budować odporność na zmianę i jak działać, gdy przyszłość nie jest przewidywalna.

    Tematy odcinka:

    • Projektowanie siebie, czyli kompetencje, które pomagają rozumieć,
    • Przyszłość organizacji, czyli jak audytować kulturę, procesy i model biznesowy w świecie niepewności,
    • O trendach, czyli jak odróżnić sygnał zmiany od chwilowej mody i dlaczego to ważne,
    • Radar przyszłości: czy każda firma powinna mieć system monitorowania zmian?
    • Od diagnozy do działania, czyli jak naprawdę wdrażać zmiany, a nie tylko o nich mówić,
    • Sense-making jako kompetencja kluczowa w świecie AI, automatyzacji i cyfrowego hałasu.

    Zmiany technologiczne, nowe modele pracy i narastający szum informacyjny sprawiają, że zarówno ludzie, jak i organizacje muszą szukać nowych sposobów działania. W rozmowie z Piotrem Wasylukiem pojawia się kilka ważnych wątków, m.in.: rola kompetencji opartych na krytycznym myśleniu, umiejętność pracy z trendami i analiza sygnałów zmian, które mogą realnie wpływać na biznes.

    Zamiast podążać za modą, Piotr Wasyluk proponuje skupienie się na sensie i użyteczności, zarówno w kontekście technologii, jak i procesów w firmach. Mówi też o potrzebie „radaru przyszłości”, czyli systematycznego monitorowania zmian w otoczeniu i scenariuszowego podejścia do strategii.

    Może to też Ci się spodoba

    Program „Pierwsze Klucze” i zmiany na rynku nieruchomości. Przegląd prasy 17.02.2025

    W przeglądzie prasy analizujemy zmiany na rynku nieruchomości w 2025 roku, w tym spadki cen na rynku wtórnym i ewolucję sprzedaży mieszkań. Poruszamy także kwestię kontrowersji wokół programu „Pierwsze Klucze” oraz wpływ zmian demograficznych na rynek mieszkaniowy.

    wojciech-szymanski-freedom
    lut 17, 2025 · 4 min. czytania Wojciech Szymański

    Ceny mieszkań rosną niezależnie od lokalizacji i metrażu. Przegląd prasy 02.04.2024

    Średnie ceny ofertowe na rynku wtórnym wystrzeliły niezależnie od oferowanych metraży. Nie ma znaczenia też lokalizacja, choć ceny nieruchomości najszybciej drożeją w największych miastach.

    kwi 03, 2024 · 3 min. czytania Ewelina Zdancewicz

    Części wspólne nieruchomości – co warto o nich wiedzieć, kupując mieszkanie?

    Części wspólne nieruchomości – co warto o nich wiedzieć, kupując mieszkanie? Kupując mieszkanie, będące przedmiotem prawa własności, nabywamy jednocześnie udział w częściach wspólnych nieruchomości. Ułamkowy udział zależy od wielkości mieszkania i powierzchni pomieszczeń przynależnych. Części wspólne nieruchomości to temat, który aktualnie spędza Ci sen z powiek? Dowiedz się, co stanowi część wspólną nieruchomości, czym są […]

    Zapisz się na nasz newsletter

      Proszę o zaznaczenie zgody.

      Potwierdzam, że zapoznałem/am się z Polityki prywatności i klauzulą informacyjną Freedom Nieruchomości sp. z o.o. oraz jej partnerów franczyzowych (współadministratorów)