Jak wygląda dzień z życia pośrednika nieruchomości?

sty 11, 2018 · Time 12 min. czytania

Pamiętam jak dziś, jak w 2012 roku podejmowałam tę decyzję. Jak się później okazało, miała ona mocno wpłynąć nie tylko na moje życie, ale i całej mojej rodziny. Zaczęłam karierę pośrednika nieruchomości.

Na rozmowach rekrutacyjnych aż do znudzenia powtarzało się pytanie o to, jak wyobrażam sobie dzień pośrednika nieruchomości. Na litość boską – myślałam wtedy – o co im wszystkim chodzi? Dziś sama zadaję to pytanie kandydatom do pracy.

Praca w nieruchomościach jest specyficzna, krąży o niej wiele mitów. Dlatego warto na samym początku uświadomić sobie, z czym tak naprawdę się ona wiąże. Przede wszystkim nie jest to zadanie, które możesz pogodzić z innym zawodem, ani wykonywać je dodatkowo. O jego zawiłościach jednak później.

Dlaczego w ogóle praca pośrednika nieruchomości?

Zafascynowałam się opowieściami o spełnianiu marzeń klientów, pomaganiu im w rozwiązywaniu problemów i satysfakcji, jaka z tego płynęła. Kusiły mnie też dobre pieniądze, które można w tej branży zarobić. Jako agent ubezpieczeniowy, bo tym zajmowałam się wcześniej, musiałam mocno się napracować, aby uzbierać z prowizji właściwą wypłatę. W nieruchomościach wystarczała jedna dobra transakcja, aby wyniki były porównywalne. Widziałam to każdego miesiąca, zestawiając wynagrodzenie moje i męża, który już w tej branży pracował.

I ta różnorodność! W ubezpieczeniach zbudowałam portfel klientów, bazowałam na nim i na rekomendacjach. Szkolenia były tylko produktowe. W nieruchomościach widziałam szansę na odmianę i rozwój. Na samo wspomnienie tamtych chwil czuję dreszczyk emocji. Nie zawiodłam się ani trochę. Nowe wyzwania dały mi kopa, a szczęście na twarzach klientów spełniło moje pragnienie pomagania.

Pierwsze kroki

Kiedy już wybrałam biuro, które najbardziej mi wtedy odpowiadało i skutecznie przebrnęłam przez rekrutację, rozpoczęła się najbardziej fascynująca przygoda w moim życiu, która trwa do dziś. Wiedziałam, że aby zarabiać, nie mogę się obijać. Nie miałam podstawy, więc wynagrodzenie było zależne wyłącznie od mojej skuteczności. Może ucieszyć Cię za to fakt, że zaczęłam zarabiać od pierwszego miesiąca i realizowałam regularną sprzedaż.

Miałam swoje cele i byłam przyzwyczajona do pewnego standardu życia, z którego nie chciałam rezygnować. Byłam też już matką jednego szkraba i zapewnienie mu odpowiedniej opieki i bliskości było najważniejszym z priorytetów. Musiałam więc ostro wziąć się do roboty – pracę zaczynałam o 9:00 i choć teoretycznie biuro było czynne do 17:00, to w praktyce były to godziny pracy wyłącznie naszej asystentki, bo ja z reguły kończyłam w okolicach 20:00. Próbowałam też pracy z domu, ale był to jednak strzał w kolano. Zawsze pojawiało się coś innego do roboty, w efekcie czego moje wyniki mocno ucierpiały.

Praca pośrednika nieruchomości to też, niestety, zimne telefony

Znam osoby, które uwielbiają dzwonić do nieznajomych i proponować im spotkanie, na którym opowiedzą, czym się zajmują i co mogą zrobić dla tego człowieka. Dostrzegają w tym sposobie komunikacji pole do popisu. Są poniekąd anonimowi i istnieje małe ryzyko, że ktoś ich rozpozna na ulicy. W związku z tym każdy telefon jest dla nich wyzwaniem. Ja, niestety, nie należę do tej grupy i od dziecka nie cierpię rozmawiać przez telefon. To moja strefa dyskomfortu, z której muszę wychodzić kilkanaście razy dziennie. Taka moja uroda, jak mawiała moja babcia.

Dlatego, zamiast skupić się na tym, co najważniejsze, czyli sięgnięciu po słuchawkę i wykonaniu tych 10-20 telefonów, ja latałam po różnych spotkaniach networkingowych, na których czułam się jak ryba w wodzie. Bezpośredni kontakt z ludźmi to mój żywioł. Był jednak jeden minus, który znów zaprowadził mnie w ślepą uliczkę. Zupełnie tak, jak w przypadku pracy z domu. Mianowicie, otrzymywałam od 1 do 3 rekomendacji w tygodniu. Nawet gdyby skuteczność ich wykorzystania wynosiła 100% – a tak, niestety, nie było – to dalej było to zdecydowanie za mało. Dobry agent powinien odbyć w tygodniu mniej więcej 10 nowych spotkań z właścicielami nieruchomości.

Interesujesz się pracą pośrednika nieruchomości? Koniecznie przeczytaj te artykuły:

 

 Wyciągnąć mnie z tego mógł tylko dobry plan

Po kilku tygodniach odkryłam, że klienci najbardziej skorzy do rozmowy telefonicznej są rano i wieczorem. Opracowałam więc plan, w myśl którego 2 razy dziennie wykonywałam określoną dawkę telefonów, która zapewniała mi odpowiednią ilość spotkań na kolejny dzień. Klienci najchętniej umawiają się albo rano przed pracą, albo po powrocie do domu. W ciągu dnia, między spotkaniami i telefonami, miałam więc czas na „robotę papierkową”. Czasem urywałam się z biura, aby pobyć z synkiem za dnia. Niektóre prace wykonywałam z nim, jak np. roznoszenie ulotek. Głowę miałam pełną pomysłów.

Umowy otwarte, które zamykają możliwości…

Pracowałam wtedy na umowach otwartych i była to wieczna gonitwa za czasem, klientem i marzeniami. Poświęciłam się temu w 100%. Na dłuższą metę zaczęło mi jednak brakować rodziny i przyjaciół. Praca wypełniała całą moją przestrzeń. Kiedy klient dzwonił, przestawiałam dosłownie wszystko, aby jak najszybciej umówić prezentację. To prezentacja zbliża do finalizacji, a co za tym idzie – do wynagrodzenia. Na umowie otwartej każdy inny agent z Krakowa mógł mnie uprzedzić. Dlaczego? Klient często nie zdaje sobie sprawy, że 3 pośredników, do których się dodzwonił, może mu przedstawić dokładnie to samo mieszkanie. Każdy z nich, w obawie o bezpieczeństwo umowy, poda inny adres, zrobi inne zdjęcia, zmieni cenę.

Po jakimś czasie taka bieganina stała się niemożliwa. W naszym życiu pojawił się drugi szkrab, a ja pod skórą czułam, że umowy otwarte nie pozwalają wzbić się ponad przeciętność. Wtedy pomyśleliśmy o wyłączności i własnym zespole.

Zmiana

Wybraliśmy Freedom. Chcieliśmy tworzyć podobne usługi, a Freedom miało już gotowy patent. Mało tego, wreszcie ktoś uświadomił mi coś, co od dawna moja podświadomość próbowała bezskutecznie podsunąć – potrzebę systematyczności, której nie zapewnią umowy otwarte. To, co zapewnia wyłączność, to danie poczucia bezpieczeństwa wszystkim dookoła. Sobie, mojej rodzinie, pracownikom i co najważniejsze – klientom.

Wszystko możesz dzięki temu ułożyć. Dni otwarte są z góry zaplanowane i ustalone z właścicielem, więc przestajesz codziennie pędzić na złamanie karku. Baza ofert agenta nie oscyluje w granicach 100, a wynosi raptem od 10 do 20. Sprzedajesz jednak 90% nieruchomości, a nie 10%, jak ma to miejsce przy umowach otwartych. Daje Ci to poczucie sprawczości, sensu, zapewnia wynagrodzenie Tobie i powodzenie klientowi. Pozwala też robić ze sprzedażą znacznie więcej, ale to już jest materiał na zupełnie inny tekst.

Jak więc wygląda dzień z życia pośrednika, który pracuje na wyłącznościach?

Pracę rozpoczynam o 8:30. Zawsze jest to spokojny start i określenie priorytetów na dany dzień. Na pierwszy ogień idą najważniejsze zadania. Staram się nie odkładać na później trudnych spraw. Nie chcę, żeby wisiały nade mną do wieczora jak kat nad dobrą duszą. Dla mnie, jak już wiesz, są to zimne telefony. Potem, stosunkowo coraz szybciej, zaczynam działać – jeżdżę na umówione wcześniej spotkania pozyskowe i prezentacje nieruchomości. Popołudniami organizuję “dni otwarte”. Nie wszystkie odbywają się co tydzień. Wszystko zależy od popularności danego mieszkania czy domu. Niektórym wystarczy dwa razy w miesiącu, podczas gdy inne będą wymagać dwóch lub trzech w ciągu tygodnia! Zawsze z góry ustalam te daty z właścicielami. Dzięki temu obie strony mogą z powodzeniem zapełnić swoje kalendarze innymi zadaniami. Mój tydzień pracy w większości jest 6-dniowy, gdyż sobota jest jednym z ulubionych dni klientów na oglądanie nieruchomości.

W ciągu dnia, pomiędzy telefonami, spotkaniami i dniami otwartymi, mam czas na przygotowanie się do spotkań, zrobienie analiz, ustalenie strategii na rozmowę. Planowanie sesji home stagingowych i fotograficznych, tworzenie opisów i układanie strategii marketingowych. W każdym z tych zadań jestem też wspierana przez dedykowanych specjalistów. Twoim głównym zadaniem zawsze będzie bowiem pozyskiwanie nowych nieruchomości oraz ich skuteczna i szybka sprzedaż.

Dobre zakończenie

Dziś mam spory staż i zarządzam swoim biurem, ale nadal jestem aktywnym sprzedawcą. W dużej mierze pracuję na rekomendacjach, ale dalej odbywam spotkania z zimnych telefonów, choć sama już nie muszę ich wykonywać. Pracuję po 10-12 godzin dziennie, ale to nie oznacza, że tyle czasu spędzam w biurze. W trakcie wychodzę na obiad, spotykam się z przyjaciółką na kawę lub robię zakupy, odbieram dzieci z przedszkola i wracam z nimi do domu. Czasem wracam do pracy wieczorami, jeżeli wymaga tego np prezentacja mieszkania. W zamian nie ciąży nade mną żaden sufit finansowy. Tylko ode mnie zależy, ile chcę zarobić, kiedy mogę wziąć wolne i ile go będzie. Pracuję w soboty, ale mogę zrobić sobie przerwę w tygodniu, jeśli trafia się luźniejszy dzień i spędzić go z rodziną. Ten biznes, wbrew pozorom, jest bardzo przewidywalny i po tym, jaki masz portfel ofert i klientów i jak systematycznie wykonujesz swoją pracę, jesteś w stanie przewidzieć, ile zarobisz w danym miesiącu.

Wiesz już, że mój mąż robi dokładnie to, co ja, więc rozumie też ten styl życia. Wsparcie bliskich w tym zawodzie jest niebywale ważne. Często będą spotykać Cię sytuacje, w których klient wycofa się w ostatniej chwili, zawalisz spotkanie, czy też klienci spalą gotówkę w kominku przez przypadek… Tak, naprawdę mieliśmy taką sytuację!

Nieważne, czy dopiero stoisz przed wyborem, czy już go dokonałeś, mocno trzymam za Ciebie kciuki! W razie wątpliwości zawsze możesz też napisać do mnie wiadomość na Facebooku. Powiedzenia!

Może to też Ci się spodoba

Czy ceny mieszkań zaczną spadać? Przegląd prasy 29.08.2022

Wzrost czy spadek cen nieruchomości? Dlaczego młodzi Polacy wracają do rodziców? Ceny mieszkań na razie nie spadną, ale tanieje co innego. Polskie REIT-y, czyli 6 lat niezdecydowania. Dlaczego spółki nieruchomościowe wciąż nie ruszyły? Forsal.pl, 28.08.2022 W około sześcioletniej historii prac legislacyjnych nad polskimi REIT-ami było kilka momentów, gdy wydawało się, że odpowiednie przepisy zostaną jednak […]

Czy pośrednik nieruchomości w 2018 r. jest ciągle potrzebny?

Świat szybko się zmienia, a rynek nieruchomości wraz z nim. Jaką rolę odegra pośrednik w obrocie nieruchomościami w 2018 r.?

Odkryj mindfulness w biznesie, czyli jak walczyć z chronicznym stresem

Freedom Nieruchomości zostało partnerem pierwszej ogólnopolskiej Kampanii Odkryj Mindfulness w biznesie. Jej pomysłodawczyni, Karolina Kosobudzka, opowiada o swojej drodze do odkrycia mindfulness oraz korzyściach wynikających z regularnej praktyki.

Chcesz sprzedać nieruchomość?

Napisz do nas

    Proszę o zaznaczenie zgody.